Decyzja o emigracji. Jak podjąć ją świadomie?

emigracja„Jeżeli potrafisz coś wymarzyć, to potrafisz także tego dokonać.”    Walt Disney

Zaczyna się zwykle od jednej, nieśmiałej myśli, która pojawia się nie wiadomo kiedy i nie wiadomo skąd. Czasem już trudno określić, czy powodem jej pojawienia się było urokliwe zdjęcie danego miejsca, które ktoś Ci kiedyś pokazał, artykuł przeczytany w sieci lub komentarz do niego, wciągający wywiad z pewnym podróżnikiem czy też wypowiedź kogoś ze znajomych lub rodziny. Mglista chęć zmiany pojawia się w Twojej głowie, właśnie zakiełkowała i będzie dawać o sobie znać przede wszystkim w momentach, kiedy coraz więcej aspektów Twojej codzienności zacznie Cię uwierać i kiedy poczujesz, że nie jest tak, jak być powinno, że nie chcesz się całkowicie poddać realiom, w których żyjesz i które powoli Cię przygniatają. Jednak pewnie jeszcze przez długi czas nie pozwolisz temu niepokojącemu zalążkowi pomysłu o wyjeździe urosnąć w siłę, bo żyjesz od lat w danej rzeczywistości i z wielu przyczyn boisz się zmienić ją na kompletnie inną lub, co gorsza, uważasz, że to po prostu niemożliwe. Masz wątpliwości, czy sobie poradzisz, wahasz się, czy to w porządku tak opuścić bliskich i rzucić etat, przerwać studia, zadręczasz się tym, co powiedzą inni. Odrzucasz perspektywę drastycznej zmiany dotychczasowego trybu życia, czujesz się przytłoczony konsekwencjami, jakie to mogłoby przynieść. Pozostajesz jeszcze na jakiś czas zamknięty na dopuszczenie na poważnie tej coraz silniejszej myśli do siebie, bo przecież nie możesz tego wszystkiego tak nagle porzucić, tak długo pracowałeś na osiągnięcie tego, co już masz, przecież powinieneś to docenić… Za jakiś czas zrozumiesz, że tak Ci się tylko wydaje. Jeżeli naprawdę zaczynasz czegoś pragnąć, ale tak szczerze i całym sobą, to życie samo poukłada sprzyjający Twojemu marzeniu scenariusz. W Twojej gestii leży jedynie zauważenie tych okoliczności, podjęcie ostatecznej decyzji i poddanie się wszystkiemu, co ta niesie za sobą.

Mijają tygodnie, miesiące. Mija rok… Myśl kusi nadal, nie opuszcza Twojej głowy, pojawia się niespodziewanie. Czasem osacza Cię na poziomie podświadomości i przeradza się w sny. Coraz częściej zadajesz sobie pytanie: „A co by było, gdyby…?”. Jednak w dalszym stopniu decydujesz się ujarzmić swój niespokojny umysł. Przecież możesz powiedzieć o sobie, że masz to szczęście, że wykonujesz pracę związaną z Twoim wykształceniem, o której wielu (z ich punktu widzenia) pewnie mogłoby tylko pomarzyć. Ty jednak w głębi siebie doskonale wiesz, jak to wygląda naprawdę – jak wiele Cię to kosztuje i jak bardzo niewspółmierny jest stosunek Twojego zaangażowania do satysfakcji, jaką chciałbyś czuć, wykonując swoje służbowe obowiązki, a problemy komunikacyjne z bardziej doświadczonymi od Ciebie współpracownikami zaczynają wpędzać Cię w poczucie, że nie nadajesz się do żadnej pracy. Oprócz tego, poczucie bycia niedocenionym w życiu prywatnym frustruje Cię coraz głębiej, jakość związku z partnerem pozostawia wiele do życzenia, a brak czasu popołudniami i ciągły pęd za wypełnianiem kolejnych obowiązków, niedosypianie i szybkie zmęczenie wieczorami w końcu każe Ci się poważnie zastanowić, czy to wszystko jest aby na pewno tym, do czego dążyłeś. Czas płynie bezlitośnie. Sny pojawiają się coraz częściej, nie dają Ci spokoju również za dnia. Coraz częściej wyobrażasz sobie siebie, z łatwością odnajdującego się w nowej rzeczywistości, aż w końcu popadasz w stan, który można by nazwać kopaniem się z codziennością, a bunt w stosunku do obecnego położenia pali się już w Tobie żywym ogniem. Jedną nogą tak naprawdę już tam jesteś, przecież codziennie o tym myślisz… I to jest ten moment, żeby przyznać się samemu przed sobą, że podczas tamtych odwiedzin zakochałeś się w tym kraju bez pamięci. A przypomnij sobie, jak to się zaczęło – niewinnie, czysto platonicznie, podczas podróży palcem po mapie, kiedy nawet nie podejrzewałeś, że rzeczywiście poświęcisz nawet w całości swój etatowy urlop i kupę pieniędzy, aby tylko tam pojechać i pozwolić sobie zakochać się w tym miejscu doszczętnie. I już wiesz, co należy robić. Decyzja już w Tobie zapadła. Wiesz, że domagała się podjęcia już od bardzo dawna. Na tym etapie nie próbuj nawet panikować, że coś się nie uda.

SONY DSC
Zdjęcie – zbiór prywatny. Być może wiesz, dokąd w swoją podróż życia wybrałam się ja? 😉

Jest kilka kwestii, które warto przemyśleć, zanim ostatecznie wykona się parę kliknięć w serwisie, aby po kilku minutach w skrzynce mailowej wylądował Twój bilet lotniczy w jedną stronę. Pamiętaj, że ta decyzja ma Ci przynieść ulgę i szaloną radość, spowodować, że czas pozostały do wylotu spędzisz w stanie ekscytacji i z nowymi pokładami energii, które pomogą Ci sprawnie uporać się ze sprawami niezbędnymi do załatwienia przed wyjazdem i zaległymi, które rewelacyjnie byłoby w końcu zamknąć przed rozpoczęciem nowego etapu. Jeżeli idea wyjazdu ma Cię nie przyprawić o zawroty głowy, rozstroje żołądka i być źródłem dodatkowego stresu, którego większość z nas doświadcza na co dzień w mniejszym lub większym stopniu, odpuść jego planowanie na jakiś czas lub spróbuj przestawić swoje myślenie na podstawie poniższych rad, szczerych i płynących prosto z mojego serca – będę bardzo szczęśliwa, jeżeli choć z kilku z nich skorzystasz 🙂

1. Wyeliminuj wyimaginowany lęk przed porażką.

Po co zakładać coś, co może się w ogóle nie wydarzyć? Bardzo łatwo się zniechęcić i odpuścić, mając przed oczami tylko czarne scenariusze. A człowiek zawsze znajdzie dobrą wymówkę, aby jednak nie podjąć wyzwania – jesteśmy dość skomplikowanym gatunkiem, nasza psychika jest bardzo specyficznie skonstruowana i płata nam figle w najmniej odpowiednich momentach. Pewnie stwierdzisz z przerażeniem, że Twój angielski powinien być bardziej wyszukany i płynny lub że taki wyjazd to dla Ciebie za wcześnie lub za późno i tylko się wygłupisz przed sobą oraz całą resztą świata, albo też masz po prostu niską samoocenę i zakładasz, że na pewno nie poradzisz sobie w nowym środowisku. Nie pozwól się zdominować tym pesymistycznym myślom, które podsuwa Ci spanikowana głowa! Śpieszę Cię zapewnić, że do wyjazdu zakończonego powodzeniem wystarczy Ci podstawowa znajomość języka, którym powszechnie mówi się w danym kraju. Co do wieku, to na taki wyjazd jest za wcześnie może tylko dla nastolatka poniżej 16 roku życia i za późno dla człowieka w bardzo podeszłym wieku, a w środowisko na pewno się w większym lub mniejszym stopniu wpasujesz. Jeżeli czujesz jakiekolwiek inne, negatywne emocje, które krążą typowo wokół Twojej osoby i zbijają Cię z tropu – odrzuć je w miarę możliwości i pomyśl o tym etapie jak o pustej kartce w zeszycie, którą zapiszesz w jaki sposób tylko zapragniesz. Tam zaczniesz od początku, z czystym kontem. Ponadto, jeżeli zastanawiasz się nad takimi kwestiami jak powyżej, to czy nie oznacza to po prostu, że chciałbyś dobrze wypaść tam, dokąd się wybierasz? My Polacy jesteśmy narodem, który raczej stara się dobrze wykonywać swoje obowiązki i jesteśmy przyzwyczajeni do ciężkiej pracy. Uwierz mi, za granicą dobry pracodawca to dostrzeże i może nagrodzić Cię za szybkość, dokładność, silne zaangażowanie, uczciwość czy nawet punktualność niezależnie od tego, że pochodzisz z innego kraju.

Pomyśl o falach emigrantów, które już przelały się między Polską a całą resztą krajów; wśród nich byli zarówno ludzie świetnie wykształceni, ci nieco mniej wyedukowani, jak i bardzo prości. Każdy z przedstawicieli tych grup miał większe lub mniejsze obawy, zastanawiał się, wahał przed podjęciem decyzji o wyjeździe, ale w pewnym momencie mniej lub bardziej uwierzył w powodzenie całego przedsięwzięcia, którym sam lub z najbliższymi pokieruje i nic go już nie mogło zatrzymać. Stwierdził, że przecież da radę. Musisz na nowo uwierzyć w siebie i w swoją wartość – jeżeli tego u Ciebie brakuje tak na co dzień, to zmiana kraju może nie wystarczyć, aby naprawdę dobrze poczuć się samemu ze sobą.

Fajnym sposobem na podbudowanie samego siebie jest głębokie zastanowienie się nad sobą i wypisanie swoich zalet, które mogą okazać się przydatne na emigracji. Dobrze gotujesz? Być może uda Ci się zaskoczyć przyszłego współlokatora Twoim ulubionym daniem, którego nie znał wcześniej lub z przysłowiowego zmywaka, do którego zahaczysz się na chwilę, nieoczekiwanie trafisz do restauracyjnej kuchni lub zdecydujesz się ogłosić na lokalnym portalu i zaczniesz realizować zamówienia. Jesteś dobry w czytaniu map i masz dobrą pamięć? To świetnie, bo szybko rozeznasz topografię nowego miasta, rozkład autobusów, a może uda Ci się załapać się do pracy jako taksówkarz lub zaczniesz świadczyć usługi transportowe samochodem prywatnym. Uważasz, że jesteś atrakcyjny? Nie dość, że nie musisz martwić się o brak zainteresowania wśród płci przeciwnej, to kto wie, może trafisz na ogłoszenie o wzięciu udziału w reklamie lub sesji zdjęciowej – prawda jest taka, że im dalej się wybierasz, tym ciekawszym „obiektem” możesz okazać się dla takich projektów.

2. Określ jasno cel wyjazdu.

No właśnie, to druga w kolejności, bardzo ważna rzecz. Wahałam się, czy nie umieścić jej na pierwszym miejscu listy, ale uznałam, że pozytywne nastawienie warunkuje ustalenie ambitnego celu lub celów, nie tylko w kontekście wyjazdu za granicę, ale tak w ogóle. Nie zdziw się, że podczas pobytu tych celów i planów może się namnożyć w wyniku wyzwolenia umysłu, jakiego prawdopodobnie tam zaznasz. Na początku jednak ustal jeden. Czy będzie nim zarobienie imponującej sumy pieniędzy kosztem wielu godzin i nadgodzin w pracy i maksymalnego oszczędzania na wydatkach na pobyt? Lub być może chciałbyś postawić znak równości między zadowalającym dochodem i czerpaniu przyjemności z mieszkania w wybranym kraju poprzez wynajęcie wygodniejszego pokoju i wypożyczenie od czasu do czasu samochodu do zwiedzenia okolicy? A może wybierasz się tam na studia i większość zarabianych pieniędzy będziesz wydawać na czesne, na utrzymanie i na studenckie przyjemności bez zamiaru oszczędzania? Niezależnie od tego, co zdecydujesz, jedź z tym jednym jedynym celem zaprogramowanym w głowie, aby wiedzieć, jaką strategię obierzesz od samego początku na miejscu. U celu może czekać Cię wiele niespodzianek i zwrotów akcji, ale konkretny plan w głowie pomoże zorganizować wyjazd pod danym kątem i oswoić się z wizją zmiany. Taki plan pomoże również uniknąć ewentualnych rozczarowań. A jeżeli dzięki szczęśliwemu splotowi okoliczności, starań i pozytywnych fluidów danego miejsca uda Ci się połączyć np. bardzo przyzwoity zarobek i świetne warunki socjalne, to tylko się cieszyć z takiego luksusu – takie osiągnięcie to łut szczęścia, który docelowo może sprawić, że będziesz nawet zmienić lub odłożyć na później decyzję o powrocie (jeden ze wspomnianych zwrotów akcji, zależny od indywidualnej sytuacji życiowej).

Z reguły jest tak, że grupie ludzi charakteryzującej się tym najbardziej pragmatycznym podejściem do życia decyzja o emigracji przychodzi z reguły najłatwiej. Często są oni przyparci do muru i wiedzą, że nie ma czasu na rozważanie w nieskończoność za i przeciw, a jest konkretny cel – utrzymanie rodziny. Znam ludzi, którzy wyjeżdżali bez znajomości języka i sobie poradzili, stopniowo ucząc się porozumiewać na miejscu, przyzwyczajając się do realiów i poznając kulturę – ich cel dał im siłę do działania, a wykazując się konsekwencją i walecznością, wydeptali sobie na miejscu własną ścieżkę.

3. Oszacuj, a następnie wybierz dość odległy termin wyjazdu.

Powodem takiego wyboru jest oczywiście dostępność biletów i kwater w atrakcyjniejszych cenach (z reguły). Warto jest zostawić sobie zapas czasowy (od kilku tygodni do około roku, w zależności, na ile jesteś w stanie przewidzieć swoją sytuację życiową w tym najbliższym czasie) z wielu innych powodów. Te dni pozwolą Ci dopiąć na ostatni guzik wszystkie sprawy, które wymagają załatwienia przed wyjazdem, takie jak m.in.: przygotowanie wszystkich niezbędnych dokumentów, wykonanie kompletu badań lekarskich, nabycie niezbędnych rzeczy i możliwie jak najskuteczniejsze pozbycie się niepotrzebnych, przyjrzenie się rzeczom, które chcesz w dalszym ciągu mieć, a które od dawna wymagają Twojej ingerencji w formie wyczyszczenia, zszycia, zlecenia prania w pralni chemicznej, oddania do naprawy itp. Taki okres jest również idealny do nacieszenia się bliskimi i umówienia wszelkich zaległych spotkań ze znajomymi, z którymi od dawna nie umiesz się „zgrać” czasowo. Świetnie byłoby również zadbać o siebie, aby nieco poprawić kondycję – zwłaszcza jeżeli czeka Cię praca fizyczna, bardziej wyćwiczone ciało na pewno ułatwi Ci codzienny wysiłek. Umów się zawczasu na wizytę i krótko przed wyjazdem odwiedź ulubionego fryzjera, zadbaj o cerę, zęby, dłonie i stopy – pozwól sobie jak najprzyjemniej rozpocząć ten nowy etap, aby jego początki kojarzyły Ci się przyjemnie. Zrób zapas swoich ulubionych kosmetyków i dobrze zaplanuj garderobę. Nie podejmuj tej decyzji na szybko, pochopnie i na jeden z bliższych terminów – podczas tych kilku miesięcy opłaca się zwolnić i czuć bardziej każdą chwilę przed dużą zmianą, która Cię czeka.

Co więcej, na tym etapie żadne Twoje bieżące zobowiązanie nie jest Cię w stanie zatrzymać. Mam tu na myśli wyjazd na określony czas, bo wiadomo – studia byłoby dobrze skończyć, ale jakim problemem jest wzięcie półrocznego lub rocznego urlopu dziekańskiego w kontekście tak niesamowitej rzeczy, jak pomieszkanie trochę w zupełnie innym miejscu i złapanie oddechu od tego, na czym skupiasz się na co dzień? Masz dzieci? Jeżeli to możliwe, ustal z partnerem kwestię opieki – przy kolejnych odwiedzinach w Polsce możesz zabrać ze sobą małe dzieci i zapisać tam do żłobka lub przedszkola, aby wchłonęły trochę języka, a dla starszych zaplanować wyjazd z Tobą w wakacje i zorganizować im tam całą masę atrakcji. Mimo wszystko, nie ustawaj w namówieniu partnera do ruszenia w świat z Tobą – jeżeli dobrze się zastanowić, to wszelkie długoterminowe zobowiązania mogą poczekać te kilka czy nawet kilkanaście miesięcy, praca po powrocie również jeżeli nie ta, to inna, jeżeli nie ma możliwości wzięcia bezpłatnego urlopu, a wiele spraw można załatwiać zdalnie lub oddelegować komuś zaufanemu, kto zostaje na miejscu. W zamian jesteś w stanie po powrocie przyspieszyć finansowo wiele rzeczy i spróbować czegoś nowego dzięki kapitałowi i nowym doświadczeniom, które przywieziesz z zagranicy.

Jeżeli pracujesz na etacie, warto rozważyć złożenie wypowiedzenia nieco wcześniej, aby te ostatnie dni wykorzystać naprawdę maksymalnie. Natomiast na kilka tygodni przed planowanym powrotem do Polski warto zająć się intensywnym poszukiwaniem pracy przez Internet. Chyba że masz głowę tak naładowaną inspiracjami z kraju, w którym przeżyłeś ostatni czas, że po powrocie masz zamiar uczynić z nich źródło utrzymania, czemu mocno kibicuję!

Więcej o przygotowaniach, które pomogą Ci psychicznie nastawić się na wyjazd, napiszę niedługo osobny wpis.

4. Schowaj dumę do kieszeni i poszukaj na początek prostego zajęcia.

Podejdź do tematu poszukiwania pracy na miejscu z pokorą, niezależnie, czym do momentu wyjazdu zajmowałeś się w Polsce. Warto na start poszukać czegoś w Internecie, ale jeżeli się nie uda, to się nie zrażaj – na miejscu, z wydrukowanymi dokumentami pod pachą, będzie Ci łatwiej znaleźć nieskomplikowane zajęcie na początek. Zaletą takich miejsc jest fakt, że podczas całego roku jest na stanowiskach duża rotacja pracowników. Być może na taką posadę trzeba będzie poczekać na miejscu nawet kilka tygodni, ale lepsze to niż nadal nie mieć nic. Ten czas możesz wykorzystać na zwiedzanie okolicy niskim kosztem i naukę lub szlifowanie języka. Warto nauczyć się jego podstaw, aby zaskarbić sobie przychylność ewentualnego pracodawcy i współpracowników. Bądź zaangażowany i otwarty na nowe umiejętności i doświadczenia.

Jak skutecznie szukać pracy za granicą na start, niebawem napiszę.

5. Zdanie innych ma drugorzędne znaczenie.

Dlaczego przejmujesz się tym, co inni powiedzą? Wiesz dobrze, że babcia Krystyna uważa, że ma zdolność przewidywania przyszłości (i z reguły jest to tak zwane czarnowidztwo) i najchętniej prawiłaby wszem i wobec, że jak już wyjedziesz, to nie wrócisz, nie skończysz studiów i tym samym zostaniesz osłem bez szkoły, przynosząc hańbę całej rodzinie. A Ty wiesz, że wrócisz, bo te studia naprawdę chcesz skończyć, więc nie warto się nawet denerwować. Wujek Andrzej natomiast uważa zawzięcie, że odbiło Ci na punkcie pieniędzy i ktoś z tej zagranicy Ci naobiecywał gruszek na wierzbie i Ty naiwnie w to wierzysz. Czy to źle, że chcesz sobie dorobić i pobyć w innym miejscu? Ponadto, ukochana osoba na zmianę martwi się i wścieka. Pozostaje ją uspokajać i zapewnić, że wszystko zostaje po staremu i będziecie się odwiedzać, a przecież od miesięcy dobrze wie, że tego potrzebujesz. Jeżeli się naprawdę kochacie, to przetrwacie taką sytuację i nic Wam nie przeszkodzi, żeby po tym czasie spotkać się w jednym miejscu. Natomiast przy rezygnacji z pracy, która kosztuje Cię nieprzespane noce z wielu powodów, na pytanie przełożonego: „Co się stało?” będziesz być może próbować dyplomatycznie kręcić, np. że Twoje obowiązki służbowe rozminęły się z oczekiwaniami, że to zajęcie jednak nie jest dla Ciebie czy że chciałbyś się zająć czymś innym. W jakim celu? Aby nikogo, po raz kolejny, nie urazić kosztem swojej narastającej frustracji, i znów swoje dobro odsunąć na dalszy plan, żeby dobrze wypaść? Odpowiedz mu zdecydowanie, że wyjeżdżasz, bo dostałeś bardzo dobrą ofertę, nie do odrzucenia. Przecież już i tak odchodzisz, bo tak zdecydowałeś, a może ktoś akurat zastanowi się przez chwilkę, czy aby na pewno dobrze Cię traktował jako pracownika.

Nie zapominaj, że robisz to dla siebie, pośrednio dla Twoich bliskich i że podejmujesz potężne wyzwanie, z którego będziesz mógł być dumny. Nie powinieneś przejmować się zdaniem innych (w większości tak naprawdę obcych) osób. Ci przekonani o swoich racjach i tak będą mówili swoje, zawistni i tak będą zazdrościć, a myślący szablonowo i tak nie zrozumieją, po co to robisz. Mimo, że im jasno wytłumaczysz – niektórych takie pomysły po prostu przerastają.

6. Wyjazd zmieni Twoje postrzeganie świata na lepsze.

Jakkolwiek poważnie to zabrzmi, to po powrocie nie będziesz tym samym człowiekiem. Początkowo liczna znajomych będzie ograniczona, więc oswoisz się z obecnością swojej własnej osoby, jeżeli nie przywykłeś wcześniej do życia w pojedynkę. Nie powinieneś przejmować się, jeżeli na miejscu nie nawiążesz zbyt wielu nowych znajomości, a te, które nawiążesz, niekoniecznie zakończą się przyjaźnią, burzliwym romansem lub miłością na całe życie. Nauczysz się lubić własną obecność – przecież to na siebie tak naprawdę zawsze możesz liczyć. Otrzesz się o nową rzeczywistość, przekonasz się, jak gdzieś indziej żyją inni ludzie, czym się w życiu kierują, z czym im łatwiej niż nam, a czym trudniej. Będziesz miał więcej czasu na zajrzenie w głąb siebie i poznanie siebie, a może stać się tak, że wykonując nieskomplikowaną pracę, nie zajmującą tak bardzo Twojego umysłu, po czasie posypią Ci się z głowy niesamowite pomysły. Aż w końcu – uspokoisz się, zdystansujesz i wyciszysz. Bo powiedzmy sobie szczerze, w Polsce większość z nas żyje w stresie i pod presją.

Zmiany zawsze wnoszą mnóstwo dobrego, choćby na początku wydawało się zupełnie odwrotnie. Pozwalają one sprawdzić się na kompletnie nowym polu – wyjdziesz ze swojej strefy komfortu, aby zdać niełatwy, ale satysfakcjonujący egzamin z dojrzałości, pokory i godzenia się z danymi warunkami. Nie należy bać się zmian – przecież to one sprawiają, że nasze życie jest tak różnorodne i barwne.

K.